Przez Pasmo Zelejowskie (Chęciny - Zalesie) 31 XII 2006 r.
Trasa sylwestrowa, ostatnia w 2006 roku. Pierwotnie miała
kończyć się na Karczówce, ale czasu na tyle nie bylo. Trzeba było jeszcze Sylwestra przygotować...
Szli: Iza Z., Agata W., Agnieszka K., Kaska ?., Iza S., Paweł O. i ja.
Tak jak dwa dni wcześniej zawitaliśmy na Rynku w Chęcinach. Tym razem jednak nie było mgły,
a pogoda była prawie wiosenna. Z Rynku górnego, udaliśmy się do dolnego, do baru. Tam
co niektórzy wypili ciepłe, a niektórzy zimne napoje. W międzyczasie wyszło ładne słońce (ok. 1100) i nabraliśmy
tym większej ochoty na wędrówkę. Wyszliśmy z baru, przecięliśmy rynek zahaczając po drodze o delikatesy i łapiąc czerwony
szlak podążyliśmy za nim w prawo, w dół ulicy. Przy restauracji skręciliśmy w lewo, powoli zaczynając
wychodzić z Chęcin.
Wraz ze znakami czerwonego i niebieskiego szlaku przecięliśmy szosę do Małogoszczy.
Dalej szliśmy polną drogą, mając za plecami Chęciny a przed oczami Zelejową i Wsiową (Wiśniową?).
Za znakiem czerwonego szlaku z wykrzyknikiem, skręciliśmy w drogę biegnąca przy zadrzewianiach w prawo,
w kierunku Zelejowej. Szlak niebieski szedł dalej prosto. Przedarliśmy się przez pas młodych
drzewek, i za nimi weszliśmy już w typowy las rozpoczynając ścieżką podejście pod Zelejową.
Po kilku minutach byliśmy już wśród skał. Na jednej była umocowana tabliczka upamiętniająca
Mariusza Zaruskiego. Weszliśmy wpierw na lewą część grani aby podziwać wspaniałę widoki,
później ruszyliśmy dalej szlakiem, w prawo pod górę na szczyt. Jak już weszliśmy na górę, mogliśmy znów pooglądać
okoliczne krajobrazy. Dalej podążyliśmy grzbietem na wschód. Momentami było ślisko.
W końcu droga nasza zamieniła się ze skalnej na leśną, zaczęła też wyraźnie opadać.
Ostatnie strome zejście wprowadziło nas do wsi Zelejowa. Niestety sklep był zamknięty... Poszliśmy więc dalej szlakiem, przeszliśmy koło zakładów
kamieniarskich, następnie przekroczyliśmy trasę E7. Szliśmy jeszcze kawałek wzdłuż niej drogą w prawo, po chwili jednak odbiliśmy
w lewo, w kierunku budowanego domu. Doszliśmy tą polną drogą do lekko rozjeżdżonej drogi
wśród zabudowań Czerwonej Góry. Teraz w prawo, przez tą osadę poszliśmy. Po ok. 500 m zeszliśmy z szosy w las.
Niebawem znów przekraczaliśmy szosę (droga do szpitala w Czerwonej Górze) i za szosą leśnymi drogami meandrując, ominąwszy zlokalizowany z prawej
kamieniołom na Jerzmańcu, dotarlismy do Parkingu przy Zajeździe "Raj". Siedliśmy przy
ławach na tarasie zajazdu i odpoczęliśmy z deka. Następnie poszliśmy na północ, zostawiając
na jakiś czas szlak czerwony, który szedł do Jaskini Raj. Droga, która poszliśmy wyprowadziła nas na
obrzeża kolejnej wsi. Tu przy ostatnim z domów, zaparkowany stał bwp... co za widok!
Stąd poszliśmy w lewo i zaraz w prawo, lasem, dość szerokim duktem. Tu wedle mapy
winniśmy znaleźć szlak ale nie było znaków. Szliśmy mniej więcej równolegle do granicy lasu.
Po pewnym czasie dojrzeliśmy z prawej jakiś krzyż. Szybko rzuciłem okiem na mapę i ustaliłem że tamtędy musi iść szlak.
Nie myliłem się. Krzyż był postawiony przy płycie upamiętniejącej zamordowanych w 1948 r.
działaczy WiN-u. Na płycie leżało kilka wieńców. Od krzyża poszliśmy na północ za znakami szlaku. Po chwili,
przy strumyku skręcał on w lewo, i szedł jakiś czas wzdłuż niego. Chwilę później znów w prawo odbiliśmy
i tym sposobem stanęliśmy na obrzeżach Zgórska. Szosę przekroczyliśmy i przy krzyżu znów weszliśmy w las.
Teraz zaczęliśmy podchodzenie poprzez Zagórskie Lasy na Patrol. Droga nie była męcząca, choć ciagle wchodziliśmy coraz
wyżej, nie były to jednak jakieś strasznie ostre podejścia. W końcu stanęliśmy na skrzyżowaniu szlaków - niebieskiego i czerwonego, przy tabliczce informującej, że
szlak czerwony nosi imię Sylwestra Kowalczewskiego. Szczyt był 150 m od nas.
Zeszliśmy z Góry Patrol czerwonym szlakiem - ostro w dół. Dobrze, że tędy nie wchodziliśmy...
Szlak gwałtownie momentami opadał, żeby tylko na chwilę dać odpocząć na poziomych odcinkach. W końcu jednak, za strumykiem zrobiło się spokojniej,
i już stąpając pewnie wyszliśmy na obrzeżach Słowika. Poszliśmy w prawo drogą przy zabudowaniach, zostawiając idący równolegle kilka metrów od nas w lesie szlak.
Jednak i on do nas w końcu wrócił. Doszliśmy po chwili do szosy, nią poszliśmy w lewo, szlakiem.
Przeszliśmy pod torami i za nimi wpierw w prawo, a następnie w lewo szosami wędrując weszliśmy między zabudowania Zalesia. Wyszliśmy na drogę
Białogon-Piekoszów przy przystanku MPK w momencie jak podjeżdżał autobus. Więc tu skończyliśmy trasę.
Oto i mapka z przebiegiem trasy (czerwona linia) [tutaj]