Trasa którą już trzy razy zdarzało mi się pokonywać..., krótka, łatwa i przyjemna.
Rozpoczęliśmy przy Zakładach Silikatowych "Żytkowice", przed którymi wznosi się pomnik poświęcony poległym
partyzantom. Stąd ruszyliśmy na północ, chodnikiem ku stacji kolejowej. Przy torach skręciliśmy w lewo, i dalej podążaliśmy wedle
znaków czarnego szlaku. Kawałek dalej minęliśmy z lewej strony pomnik-mauzoleum Legionistów. Jeszcze kilka kroków i przez tory...
Tory przekroczyliśmy ledwo wydeptaną między nimi ścieżką. dalej poszliśmy na północ
wzdłuż ogrodzenia bazy nawierzchniowej. W miejscu gdzie zaczynał się las, zostawiliśmy ogrodzenie, i weszliśmy prosto w las wąską
ścieżką. Trochę meandrowała, po chwili zamieniła się w trochę szerszą, w końcu dotarliśmy nią do prostopadłej przecinki, którą poszliśmy w prawo, na wschód.
Tym sposobem po chwili dotarliśmy do znajomego nam ogrodzenia - teraz w lewo, leśną drogą. Zostawiliśmy w końcu ogrodzenie za sobą i weszliśmy w brzozowy lasek,
prawie zupełnie pozbawiony podszytu. Przeszliśmy przez niego i stanęliśmy na rozwidleniu dróg. Wybraliśmy mniej
rozjeżdżoną, w prawo-skos. Droga ta lekko wykręcała, po chwili weszła w sosnowy las. Nią weszliśmy między zabudowania Krasnej Dąbrowy po kilku minutach.
Szosę przy której stała kapliczka i krzyż przecięliśmy tylko, i zaczęliśmy wychodzić na wielką polanę. Kierowaliśmy się w stronę
widocznego przed nami lasu. Jakieś kilkanaście metrów przed młodnikiem sosnowym, przy osamotnionym drzewie skręciliśmy polną drogą w prawo. Teraz nią prosto aż do widocznego jak na dłoni
Bogucina. W Bogucinie szosą w lewo, wedle znaków szlaku zielonego. Chwilę później już wychodziliśmy ze wsi - przy drewnianym ogrodzeniu, koło kapliczki schodziliśmy z szosy w prawo. Polną drogą, przecinającą w kierunku
północno-wschodnim pola, weszliśmy znów do lasu. Pilnując się głównej drogi, szliśmy dalej przez las zielonym szlakiem turystycznym.
Po kilkunastu minutach znów napotaliśmy szosę, a po jej drugiej stronie parking leśny "Krępiec". Tu odpoczęliśmy chwilkę. Po odpoczynku zeszliśmy w prawo do wąwozu Krępca, schodkami wyszliśmy na drugą stronę i dalej w drogę.
Tym razem zeszliśmy na ścieżkę przyrodniczą w lewo. Pilnowaliśmy mniej więcej jednego kierunku i główniejszej drogi, gdyż ścieżka jest słabo oznakowana. Przy polance z dwoma ściętymi
słupami, poszliśmy mniej więcej na wprost. Jakiś czas później natrafiliśmy na widoczne z lewej ruiny mostku. Niebawem do naszej ścieżki
doszły znaki szlaku niebieskiego. Skierowaliśmy się wedle nich wałem. Po chwili zeszliśmy z niego na leśną drogę. Minęliśmy krzyż z czasów powstania styczniowego,
i po jakimś czasie za zabudowaniami, skręciliśmy w polną drogę w lewo, zostawiając las i szlak.
Drogą tą wyszliśmy na szosę w Molendach - teraz w prawo. Asafaltowe podłoże
zaprowadziło nas na kraniec wsi. Znajdował się tutaj cmentarz wojenny z czasów I wojny światowej. Po obejrzeniu go i zarazem kolejnym odpoczynku, poszliśmy kilka kroków szosą i weszliśmy w
widoczną doskonale z prawej drogę w las. Minęliśmy zabudowania leśnictwa i szliśmy dalej ciągle przed siebie. Po niedługiej wędrówce, minąwszy nasyp dawnej kolejki leśnej, wyszliśmy przy zbiorniku wodnym
i ruinach dawnego mostku. Tu znów wróciliśmy na niebieski szlak - wraz z nim poszliśmy wedle zbiornika w lewo, znów w las. Z prawej towarzyszył nam kolejny wąwóz w rez. "Krępiec". Kilka minut drogi i już
stanęliśmy przy OSiR "Polanka", przy najbardziej znanym zbiorniku w Garbatce. Stąd na stację już blisko. Przez szlaban, czarną drogą koło bramy ośrodka przeszliśmy prosto. wykręciliśmy po chwili wraz z drogą,
i wyszliśmy na szosę. Przed nami z prawej przychodnia. Teraz w prawo, chodnikiem aż do końca ulicy. Minąwszy stadion, odbiliśmy w lewo w kierunku widocznego budynku stacyjnego.