Trasa którą przemierzałem na XXXI Rajdzie Szlakami Miejsc Pamięci
Narodowej. Momentami mokra, a tak to całkiem sympatyczna.
Przysucha-Goździków Zaczęliśmy przy Dworcu PKS w Przysusze. Stąd udaliśmy się na południe, na obrzeża miasta
ku cmentarzowi. Zeszliśmy z szosy przy cmentarzu, wzdłuż jego ogrodzenia idąc polną drogą w kierunku osiedla domków
jednorodzinnych. Weszliśmy ponownie na szosę, na skrzyżowaniu poszliśmy lekko w prawo i dalej we wcześniejszym kierunku.
Doszliśmy do stacji uzdatniania wody - teraz szosą w lewo, w kierunku widocznego budynku nadleśnictwa. Przed budynkiem
skręciliśmy zgodnie z szosą w prawo i łukiem weszliśmy w las. Tą drogą po chwili doszliśmy do parkingu przy tablicy
informacyjnej ścieżki dydaktycznej.
Następnie skierowaliśmy się utwardzoną, kamienistą drogą w prawo. Ten odcinek pokrywał się
z końcówką ścieżki dydaktycznej. Po kilku minutach doszliśmy do usytuowanego z lewej przystanku "Skała". Znajdowała
się tu wielka wychodnia skalna. Przed nią znajdowało się sporo ławeczek i stołów. Świetne miejsce na odpoczynek. To jednak tylko
mała odskocznia. Droga dalej wiodla wyłożonym kamieniami podłożem. Po chwili droga skręcała w lewo, my wraz z nią i ciągle prosto aż
do widocznego z oddali wzniesienia. Gdy drogą wspięliśmy się nań, złapaliśmy następnie wyraźne skrzyżowanie i z niego
zeszliśmy drogą w prawo. Trochę przedzieraliśmy się w kierunku zachodnim przez las, w końcu stanęliśmy na rozjeżdżonej drodze. Nią w lewo
i na skrzyżowaniu w prawo. Pokonaliśmy podmokły wykarczowany teren i weszliśmy na szeroką leśną drogę, prawie identyczną jak ta przy
"Skale". Teraz w lewo.
Nią doszliśmy do kolejnej równie szerokiej drogi krzyżującej się w nią. Prosto szła
niemrawa dróżka leśna. Teraz odbiliśmy w prawo - droga znów się wspinała w górę. Po dłuższym kawałku doszedł do nas szlak czerwony
(z lewej), razem z nim niebawem stanęliśmy na skzyżowaniu - z prawej, ok. 50 m, krzyż. Teraz poszliśmy w lewo, szeroką leśną drogą.
Niecałe 1,5 stąd natrafiliśmy na skrzyżowanie, gdzie droga z prawej była zagrodzona szlabanem. Poszliśmy więc tam.
Droga ta doprowadziła nas do krzyża i tablicy w nieistniejącej wsi partyzanckiej Stefanów. Idąc dalej prosto dotarliśmy także
do ołtarza polowego i umieszczonych w jego obrębie tablic poświęconych spacyfikowanej wsi. No i znów prosto przed siebie... Szliśmy tak aż do
kolejnego rozejścia dróg, przy którym stał krzyż, a drogi prowadziły wszędzie ale nie na wprost.
Tu odbiliśmy w prawo-skos i trochę meandrującą drogą w końcu dotarliśmy do szlaku czeronego. Nim
poszliśmy w lewo, wyszliśmy z lasu, przedarliśmy się przez mostek i rozlewiska Gielniowianki i weszliśmy przy pomniku
do Gałek. W prawo podążyliśmy przez wieś. Po drodze minęlismy dwa sklepy. Przy kościele gdzie znajdowały się tablice pamiątkowe,
pilnując kierunku poszliśmy dalej między zabydowania Mechlina (w lewo odchodziła droga do szosy Radom-Opoczno). Szosa w końcu stawała się
polną drogą. Minęliśmy ostatnie zabudowania i dalej skrajem lasu podążaliśmy prosto. Weszliśmy w las i pilnując dróg w kierunku północno-wschodnim,
momentami meandrując wąskimi ścieżkami, dotarliśmy do sadu. Przeszliśmy przeze zeń i przedarlismy się przez drzewa na byłe pole.
Nim prosto zeszliśmy ze wzniesienia centralnie na obrzeża Goździkowa. Doszliśmy do szosy przy przejściu dla pieszych, więc na drugą stronę -
i dalej wyłożoną płytami drogą ku żwirowni. Z prawej pozostałości grodziska. Droga ta doprowadziła nas do szkoły.
Goździków-Gielniów Ze szkoły wyszliśmy i poszliśmy w prawo. Polna droga wykręcała za żwirownią. Doszliśmy
nią do sadu i przez niego na tyły gospodarstwa. Przeszliśmy przez nie korzystając z bramy, i stanęliśmy na szosie.
Teraz w lewo. Szosą idąc prosto minęliśmy stawy hodowlane. Niebawem pod naszymi nogami zniknął asfalt, i utwardzoną drogą mijając
figurkę Św. Wojciecha dotarliśmy do przystanku PKP Zygmuntów. Przekroczyliśmy tory i opadającą w dół drogą zeszliśmy
na rozjeżdżoną szeroką drogę leśną. Nią w lewo, razem z nią skręcając po chwili w prawo. Droga ta wyprowadziła nas w końcu z lasu. Pod lasem w lewo
wiodła droga do Władysławowa. Poszliśmy więc nią. Przeszliśmy przez wieś, z lewej mijając piękny żuraw i zbiornik wodny (staw). Na pierwszym skrzyżowaniu polnych dróg
za stawem poszliśmy w prawo, ku polom. Polna droga wyprowadziła nas na szosę między zabudowaniami Grabowej. Teraz skierowaliśmy
się szosą w lewo. Minęliśmy po lewej sklep i na skrzyżowaniu przy kapliczce, dalej szosą, poszliśmy w lewo. Wyszliśmy ze wsi
a już po kilku minutach byliśmy w kolejnej - Zychorzynie. Przy pierwszym skrzyżowaniu kolejny sklep. Przekroczyliśmy
mostek i za nim zeszliśmy w lewo, w polną drogę (obok OSP). Tą drogą prosto przed siebie dalej przyszło nam iść. Na znacznym odcinku
była ona obsadzona drzewami.
W końcu wychodziła na pola przed wsią Bieliny. Dotarliśmy do torów, przeszliśmy
je wiaduktem i weszliśmy do wsi. Następnie w prawo przez wieś, aż do kościoła. Przy zabytkowym kościele poszliśmy wedle znaków szlaku czerwonego
w lewo. Wykręcając łukiem doszliśmy do sklepu. Za sklepem dalej prosto, z szosy zeszliśmy na zakręcie przed kolenym sklepem - odbiliśmy prosto
drogą opadającą w dół poprzez wykopy piasku. Droga zeszła wkrótce na brzeg Brzuśni i dalej wedle niego, raz bliżej raz dalej, w tym i przez jeżyny
- doszliśmy na obrzeża pola. Jego granicą przeszliśmy do drogi, którą dalej minąwszy z prawej tartak, weszliśmy w las. Teraz towarzyszyły nam prócz drzew i krzaków
słupy linii energetycznej. Droga stawała się coraz bardziej piaszczysta. Przeszliśmy nią koło przetwórni pasz (wyjątkowo nie było czuć
żadnych zapachów...) i za następnym kawałkiem przez las wyszliśmy na mostek. Przekroczylismy go i weszliśmy między zabudowania Gielniowa. Szosą
przez miejscowość w lewo, aż do rynku. Z rynku odbiliśmy drogą na Radom w lewo. Teraz aż do drogi do Bielin i nią w lewo by po chwili stanąć
przed budynkiem szkoły.
Oto i mapka z przebiegiem trasy - I dzień (czerwona linia) [tutaj]