Wieńcząć XVI Jesienny Rajd na Raty, zawędrowaliśmy ponownie otwartą
linią kolejową do Chronowa, by zadeptać trochę inne rejony ziemi radomskiej...
Wysiedliśmy z pociągu na przystanku kolejowym Chronów i po powitaniu uczestników
ruszyliśmy wzdłuż linii kolejowej, polną drogą w kierunku Radomia. Mijając krzaki dzikiej róży i tarniny dotarliśmy po kilkunastu minutach
do wiaduktu. Przeszliśmy nim na drugą stronę torów i weszliśmy na chwilę do wsi, by równie szybko z niej wyjść kierując się szosą praktycznie na wprost.
Po drodze minęliśmy krzyż przydrożny. Przy kapliczce, a zarazem przy zabudowaniach Chronowa zeszliśmy z szosy wybierając drogę w lewo.
Droga ta doprowadziła nas do kolejnej szosy, którą poszliśmy w prawo. Zeszliśmy z niej już przy pierwszej odchodzącej w lewo drodze.
Czarną utwardzoną drogą udaliśmy się do Kolonii Guzów.
Na skrzyżowaniu dróg polnych wybraliśmy tą większą biegnącą niczym aleja przez Kolonię.
Na drodzę tej spotkaliśmy kolejnych uczetsników rajdu. Zasileni osobowo dotarliśmy po krótkim odpoczynku we wsi do szosy Orońsko-Wolanów.
Kawałek przeszliśmy szosą (w prawo, kierunek na Guzów), następnie przy kapliczce przed zakrętem odbiliśmy w lewo.
Polną drogą dotarliśmy do ściany lasu i kolejnego krzyża. Drogi tej pilnowaliśmy się aż do pięknej kapliczki ze Świętym
Janem Nepomucenem. Tu skręciliśmy w prawo, w kierunku widocznych zabudowań Krogulczy. Weszliśmy na szosę we wsi, zaraz też skręciliśmy nią w lewo
i tym sposobem po niedługim czasie doszliśmy do drogi E7. Przeszliśmy ją na drugą stronę, zrobiliśmy kilka kroków w lewo i weszliśmy do Krogulczy Suchej - w prawo, szosą.
Przeszliśmy wieś (na końcu sklep który cieszył się dużym zainteresowaniem) i za nią weszliśmy szeroką drogą w las.
Droga biegła w kierunku mniej więcej północno-wschodnim. Minęliśmy skrzyżowanie
po ok. 700 metrach i na kolejnym jakieś 300 metrów dalej skręciliśmy w prawo, przy przybitej do drzewa kapliczce.
Niebawem wyszliśmy na skraj lasu, z lewej strony widoczne były jakieś zabudowania. W miejscu tym rozpaliliśmy ognisko. Po ognisku wyruszyliśmy
pownownie tą szeroką leśną drogą, którą podążaliśmy dotychczas.
Na chwilę jeszcze weszliśmy w las, wychodząc z niego przed zabudowaniami Dąbrówki Zabłotniej. Wyszliśmy na szosę biegnącą przez wieś i skręciliśmy
w prawo. Za zakrętem, zeszliśmy z asfaltu na polną drogę biegnącą w lewo-skos. Doprowadziła nas ona do lasu. Skręciliśmy do niego pierwszą drogą w lewo, za mostem.
Dukt lekko meandrował, w końcu wyprowadził nas na pole, przez które skręciliśmy w prawo do szerokiej drogi i nią doszliśmy w okolice cmentarza wojennego
w Rudzie Wielkiej, jak to niektórzy niesłusznie nazywają. Z cmentarza zeszliśmy do szosy w Tomaszowie, nią w lewo w kierunku linii kolejowej. Z szosy zeszliśmy w końcu w lewo,
w wyłożoną płytami ścieżkę prowadzącą do stacji PKP Ruda Wielka. Zostawiliśmy tu ok. 50% uczestników i z resztą przeszliśmy przez przejazd
przy stacji i szeroką polną drogą podążayliśmy do Rudy Wielkiej. Trasę zakończyliśmy przy kapliczce koło szkoły.